02.01.2015

Kochany Nowy Roku!


Byłam grzeczna. No dobra, przynajmniej się starałam. Spełniłam część dawnych obietnic, ale w minionym roku głównie dryfowałam, czekając na lepsze. Na rezerwie dojechałam do września, kiedy to zaczęłam nowy etap w moim życiu p.t. "Urlop bezpłatny". Wysprzątałam w tym czasie dom, wypełniłam kuchnię zapachami, a szafki i półki - przetworami. Zadbałam o najbliższych, starając się żyć wolniej i prawdziwiej, skupiając na relacjach. Wiele jeszcze przede mną, ale i tak jestem zdumiona, jak wiele można osiągnąć, gdy człowiek nie goni i gdy stresu służbowego brak. Miałam kilka fitnesowych zrywów, szło mi dobrze, ale zima przyszła.. Podjęłam próbę stworzenia własnego biznesu, ale poniosłam porażkę w starciu z Sanepidem. Gdy dojrzeję, napiszę o tym słów kilka. Wchodzę w ten nowy rok spełniona na wielu frontach - jestem szczęśliwą żoną, mamą i córką. I tylko jedno doskwiera.. oficjalne bezrobocie od wczoraj. Na własne życzenie. Od samego początku byłam niemal pewna, że tak zakończę swój urlop. Nie mam wątpliwości co do tego, że była to słuszna decyzja. Nie jestem wrogiem korporacji, dają one wiele dobrego, ale po prostu wiem, że jeszcze chwila i zasiliłabym szeregi pacjentów pewnych poradni. Teraz mogę zacząć wszystko i ten wachlarz możliwości nieco mnie onieśmiela. Chciałabym, by ten rok był początkiem nowego, przełomu w mojej karierze zawodowej, która wreszcie mogłaby pójść w kierunku moich zainteresowań wnętrzarskich i hendmejdowych. Nie chcę wchodzić drugi raz do tej samej rzeki, przynajmniej dopóki nie zbiorę niezbędnych doświadczeń i nie nabiorę pewności, że jednak stabilny etat w korpo to to, czego mi trzeba. Dlatego, Drogi Nowy Roku, proszę Cię, daj mi jaja, bym miała siłę i odwagę pójść za ciosem. Niech każdy krok, który postawię, przybliża mnie do celu, jakim jest łączenie pasji z pracą zarobkową. Pozwól mi być aktywną zawodowo i jednocześnie widywać własne dziecko nie tylko wieczorami. Nie sprowadzaj mojego życia do krótkich weekendów, nie pozwól mi samej sobie podcinać skrzydeł i nie zrób ze mnie mamałygi, która sama nie wie, czego chce. No, nie bądź świnia i zrób, o co Cię proszę. 

Z wyrazami szacunku
Agnieszka

16 komentarzy:

  1. Spełnienia planów i szczęścia w Nowym Roku!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, przyda się! Bardzo Ci dziękuję i tego samego życzę Tobie :-) Pozdrawiam! :-)

      Usuń
  2. I tego właśnie CI życzę!
    Sama chciałabym połączyć kiedyś pracę z pasją, ale wątpię, czy coś z tego wyjdzie...
    Miej odwagę spełniać marzenia i nie zrażaj się porażkami!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, każde wsparcie jest mile widziane! :-) Nie wierzę, że nie da się połączyć tych dwóch światów, ale mam świadomość, że to połączenie nie zawsze jest takie oczywiste.. trzeba szukać, musi się udać :-) Zatem trzymam kciuki i za siebie, i za Ciebie! :-) Pozdrawiam ciepło :-)

      Usuń
  3. Odwagi w spełnianiu marzeń życzę i rozwinięcia skrzydeł :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za wsparcie! :-) Liczę na to, że prędzej czy później wszystko się uda :-) Pozdrawiam ciepło!

      Usuń
  4. Agnieszko, z całego serca życzę, żeby Ci się to spełniło! Wiem jak to jest pracować w korporacji, w domu być tylko w wikend, a i to nie zawsze. Jestem bezrobotna z tych samych powodów i przyszedł czas na spełnianie marzeń! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O rany, jest nas więcej?! :-))) Toć to i ja Tobie życzę, by wszystko poszło po Twojej myśli. Masz już konkretne plany? Korpo jest dla ludzi, cały czas to powtarzam, ale nie każdy się tam odnajduje.. dla mnie dwoje korpoludków i dziecko to stanowczo za dużo, jak na jedną rodzinę. Przynajmniej na tym etapie. Dziękuję za wsparcie i trzymam kciuki za nas obie! :-)

      Usuń
  5. Spełnienia marzeń ! Oby było tak jak sobie wymarzysz :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, dzięki, taki jest plan! :-) Pozdrawiam serdecznie! :-)

      Usuń
  6. Trzymam kciuki! Choć korpożycie jest mi obce, a jako nauczyciel mam przecież TYLE wolnego, wiem, co to znaczy żyć tylko dla weekendów i tylko, jak już wszystko zaplanuję, przygotuję i sprawdzę, czyli w rzeczywistości nigdy. O jaja się nie martw, bo na pewno je masz, skoro udało Ci się uciec z wieżowca:D Powodzenia, oby tak dalej!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że w każdej rzeczywistości można się zapędzić w kozi róg. Ale po prostu nie wierzę, że nie da się inaczej, musi być jakiś sposób. Nie po to ten świat jest taki piękny, żebyśmy go po ciemku i bez sił oglądali. Wielkie dzięki za miłe słowa i wsparcie, są mi potrzebne, dodają wiary i energii :-) Będę na bieżąco relacjonować postępy. Ślę moc pozytywnych wibracji i pozdrawiam czule :-)

      Usuń
  7. No zrób, o co cię prosi!!!

    ps. a ja niestety właśnie a takiej korporacji nieco i od poniedziałku do piątku i wieczorami właśnie - ech...gratuluję odwagi...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, tego mi trzeba, jak najwięcej podpisów pod moją petycją - dzięki za wsparcie, przyda się! :-)
      Smuta prawda jest taka, że przede wszystkim potrzebna mi była nie odwaga, tylko forsa, bo do tego tak naprawdę wszystko się sprowadza.. na szczęście kierownicze stanowisko pozwoliło mi przez ponad rok odkładać na ten cel i jeszcze przez chwilę mogę sobie pozwolić na luksus poszukiwań. Gdy odkryję złoty środek, chętnie się nim podzielę, bo doprawdy wkurza mnie, że życie to nieustanna gonitwa. Pozdrawiam ciepło, życzę dużo dystansu i spokoju :-)

      Usuń
  8. Trzymam mocno kciuki i podziwiam za decyzję. Ile to ja razy myślałam, żeby już miec święty spokój?... Będzie dobrze, zobaczysz :) Pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej Ho! witam w moich skromnych progach :-) Dziękuję za miłe słowa i wsparcie - naprawdę się teraz przydadzą. Stosunkowo łatwo jest wszystko rzucić, trudniej wytrwać w postanowieniach i być wierną początkowym założeniom.. też jestem pełna wiary w to, że będzie dobrze :-) Pozdrawiam ciepło i słonecznie :-)

      Usuń