09.02.2015

Kruche cacko


Wydaje mi się, że lata świetlne minęły od ostatniego wpisu. Za moją nieobecnością stoi nieprzemożona chęć skupienia się na tu i teraz, na nie wirtualnej rzeczywistości, na prozie dnia codziennego. Na własne życzenie pojawiło się przede mną widmo powrotu na etat, w dodatku z godzinami pracy gwałcącymi życie rodzinne, potrzebę zachowania równowagi między sferą prywatną a zawodową, nie mówiąc już o przestrzeni na realizację marzeń. Szczęście w nieszczęściu, że mnie nie zechcieli, a w międzyczasie pojawiło się na horyzoncie coś o niebo piękniejszego.. nic więcej na ten temat nie powiem, będę mówić, gdy będzie o czym - dość zapeszania.
W obawie przed utratą wolności, minione dni spędziłam na kolekcjonowaniu chwil, łapaniu uśmiechów i promieni słońca. Były pierwsze Ankowe narty (ze śniadą instruktorką z Kolumbii, która rozgrzewkę robiła dzieciakom po angielsku! normalnie wielki świat w Wiśle ;-), łyżwy, zapraszanie Ankowych koleżanek, pierniczki, malowanki, zabawa w dom. To także całodniowa wyprawa do moich rodziców i posiedzenia w starym, dobrym składzie, czyli brat, rodzice i ja, no i Anka rzecz jasna. To nocowanie u przyjaciół, kino z Panem Mężem, kawki z miłymi koleżankami. To moje ukochane miasto, które mogę oglądać z perspektywy mieszkańca, ruchliwe ulice w ciągu dnia, otwarte sklepy, gwarne kawiarnie. 
To także leniwe popołudnia i wieczory z Anką, gorąca herbata, piżama w kratę i "Dzieci z Bullerbyn" na deser. Nie mogę uwierzyć, że Młoda dorosła już do tej lektury. Czytamy po kawałeczku, bo jednak ciężko jej jest skupić się na dłuższym tekście, ale czytamy i chłoniemy.. Pewnie pamiętacie, że niemal na samym początku książki Lisa zaprasza czytelników do swojego nowego pokoju. Piękny opis, do tego rysunki i raz, dwa znalazłyśmy się z Anką w krainie marzeń. Wydaje mi się, że obie wylądowałyśmy w tym przytulnym, szwedzkim pokoiku i obie zapragnęłyśmy zmian u Ani. Pozwoliłam jej na własną inwencję twórczą, w zakamarki pokoju wkradł się lekki chaos, mebelki zaczęły wędrować i znalazły nowe miejsce, a cały pokój stał się po prostu prawdziwy.. Długo zmagałam się z wrażeniem, że Ania mieszka w witrynie sklepowej i wreszcie udaje nam się to wrażenie nieco złamać. Nic to, że teraz ciężko jest jej wchodzić do łóżka, bo tak je pozastawiała, to nic, że poznosiła stołki z kuchni i powyciągała klamoty z szafy.. Jeszcze trochę przed nami, ale już robi się przytulniej. Młoda rozpuściła zasłonki, stolik przykryła haftowaną serwetą, na niej położyła koronki, a na koronkach swoje najnowsze cacko z odzysku, czyli porcelanę, którą w sobotę przywiozłam z bytomskich staroci. Śliczne maleństwo w kwiatki, z polskiej ziemi, miejscami delikatnie obtłuczone i przetarte, i właśnie dzięki temu piękne. Czarująca zabawka, która niesamowicie ociepla kąty, nadaje się i dla lalek, i dla dzieci. Dałam za nie całe 15 zeta i 2 euro, bo tyle miałam w portfelu. 
Mam dla Was kilka kadrów, niektóre zaaranżowane przeze mnie, ale są też i te prawdziwe, z niespójną kompozycją, nadmiarem kolorów.. powiem Wam, że powoli zdejmuję sztywny, dekoratorski gorset i zaczynam lubować się w tym lekkim nieładzie. Nowości u Anki, to prezenty od wujka - wózek gigant (kupiony dawno temu, czekał na swoje 5 minut i już na stałe stoi przy łóżku) oraz drapieżny plecak (wrzuciłam w kadr, bo tak naprawdę zamieszkał w przedpokoju). Anka zachwycona, cieszy się z prezentów, więc i ja nie marudzę, że wózek za duży i  nie retro ;-) 
Zapraszam Was w Ankowe progi i obiecuję wkrótce pokazać moje cacko. Tym razem nie ze staroci, a z uroczej, małej pracowni :-) Pozdrawiam wtajemniczonych! :-)







14 komentarzy:

  1. Ten wózek jest jak "prawdziwy". Oszalałabym ze szczęścia, gdybym taki dostała w odpowiednim czasie. Cudowne zdjęcia. Tapeta bardzo mi się podoba:)


    OdpowiedzUsuń
  2. Ach, niestety moja droga, niestety - to dalej jest dekoratorskie wnętrze. I pełne życia, jak zawsze (wbrew Twoim wrażeniom?) było. A lekki nieład - wreszcie wychodzi z Ciebie prawdziwie Perfekcyjna Pani Domu, taka, która akceptuje życie :)))
    Trzymam kciuki za coś piękniejszego !

    OdpowiedzUsuń
  3. ach, jak ja lubię oglądać kadry z Ankowego pokoiku:) jest tu tak dziewczęco, jasno i przytulnie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak dla mnie rewelacja;) Mam ten sam problem - czasem trudno dopchać się do łóżka Basi,a i w łóżku pełno miśków (przecież one są takie słodkie i potrzebują tulenia). Zasłonki wyglądają świetnie;)

    OdpowiedzUsuń
  5. piękny pokój, piękne kadry. wyobrażam sobie małe królewny popijające herbatkę przy stoliku:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Faktycznie pozastawiała sobie łóżko:)
    plecak domo-kun, o rany,uwielbiam! I zazdraszczam :D
    a porcelana... wow, Ty to potrafisz wyszukać perełki i to w dodatku za grosze... wszystko razem wygląda bajecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Zupełnie nie wiem, o czym mówisz;) A także nie dziwię się Ance, że wszystkie najważniejsze rzeczy chce mieć pod ręką;) gdyby tylko wiedziała, jak jej niektórzy zazdroszczą tej porcelany...to pewnie też zabrałaby ją do łóżka, dla zapewnienia należytego bezpieczeństwa;) Ach, dziewczyńskie sprawy nie przestaną mnie pociągać i zachwycać. Piękne! Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Dzieci czasem zaskakują nas tym, co "gromadzą" przy sobie. Ja czasami też zastanawiam się jak to jest możliwe, że trzy minuty po moim układaniu, przekładaniu, sprzątaniu moje dziewczyny już tworzą swoja kompozycje, która w moich oczach 'krzyczy":) Ale ma to swój urok i czuć, że wtedy są szczęśliwymi dzieciakami. Czekam na odkrycie rąbka tajemnicy:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Rozczulają mnie te maleńkie mebelki, filiżaneczki i cały ten dziecięcy świat:) Piękna tapeta na ścianie! Trzymam kciuki, by z pracą się udało! Życzę Ci, żebyś znalazła sposób na połączenie przyjemnego z pożytecznym i się realizowała zawodowo! Ja pracuję obecnie w szklanej wieży i muszę przyznać, że z marzeniami nie ma to nic wspólnego:/

    OdpowiedzUsuń
  10. kolory w pokoiku Ani cudowne, a ta delikatna i prześlicznej urody porcelana może być gwarantem najpiękniejszych spotkań kawowych z lalkami i misiami :)

    OdpowiedzUsuń
  11. cudne cacko ...uwielbiam do Ciebie zaglądać i te zdjęcia cudne.....pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  12. No kochana, zdobycz zacna!Przepiękne te skorupki, a ja mam chyba gdzieś ceramikę w takie kwiatki schowaną...Teraz mi przypomniałaś:D Obrusik jest prześliczny!I na tym stoliku tak uroczo. A tą boazerię na ścianę robiłaś czy kupiłaś gotową? Wygląda bosko, z mężem myśleliśmy o podobnej do sypialni. Wózek wygląda jak prawdziwy. Lalom będzie wygodnie, i będzie mogła na spacerki z nim chodzić, bo ten wiklinowy z drewnianymi kółkami średnio na polskie "czyste" chodniki.Ja bynajmniej się z nim nie wypuszczam w nasze okolice bo musiałabym kółeczka ściernym papierem doczyszczać:) A grzybek to lampka? Jest niezwykle bajkowy. Tyle u ciebie śliczności.Pozdrawiam ciepło:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Półka domek śliczna i ta biała boazeria bajeczna, pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń