06.10.2014

Salony

Nasz pokój dzienny został zdegradowany do rangi pokoju gościnnego. Zaczęło się kilka lat temu od eksmisji telewizora, ale żywota dzienny dokonał, gdy przenieśliśmy salonową kanapę do kuchni. To tutaj jemy, rysujemy i czytamy, gramy w planszówki, szydełkujemy, to tutaj przyjmujemy większość gości, to w kuchni biesiadujemy do późnego wieczora, tutaj piszę wszystkie wpisy na bloga. Dzienny vel. gościnny służy nam jedynie wtedy, gdy biesiada wkracza w godziny nocne i chce się nam już wyciągnąć nogi na pozostałych kanapach, pogadać w pozycji półleżącej, no i oczywiście wtedy, gdy chcemy położyć spać naszych miłych gości. Zdarzyło się też organizować w nim zabawy dla dzieci, ale odkąd Ankowy pokój zwiększył rozmiar, to właśnie w nim urzędują najmłodsi. 
Nie dziwota, że gościnny jeszcze nie dopieszczony. Wiosną zmienił barwę z błękitnej na miętową, pozbył się ciemnych paneli na rzecz malowanej na biało deski i zyskał obudowę ascetycznego jak dotąd kominka. Poza tym bez zmian. 
Ale Pani Jesień rządzi się innymi prawami. Chłodne poranki i wieczory, zbliżające się deszcz i plucha, wiatr, błoto i coraz krótsze dni bez dwóch zdań zaprowadzą nas w progi gościnnego. Tam przecież ognia trzask w kominku! Lube ciepło, które ogrzeje nawet największego zmarzlucha. Kredens staruszek, koronkowe firanki i kolejne szydełkowe poduchy. Jeszcze nie mam koncepcji, jak to wszystko dopieścić, wiem tylko, że będą czerwienie, akcent nad kominkiem, co nieco nad kanapą, trzeba zorganizować też regał na drugiej ścianie i może jakąś wędrówkę kredensu..

Tak dzienny prezentował się przed zmianami:



Tak jest po. Jak widać, bardzo dziewiczo :-)





Więcej zdjęć z kredensem w tle znajdziecie tutaj.

A gdzie toczy się Wasze życie rodzinne? Wszyscy lgną do kuchni, czy jednak rządzi pokój dzienny? Ściskam Was ciepło, jesiennie :-)

18 komentarzy:

  1. u mnie takim magicznym miejscem jest kuchnia. jest największym pomieszczeniem w całym mieszkaniu. nazywana przez moich gości - kuchnią zwierzeń, kuchnią z Prowansji (akurat tego nie rozumiem haha).

    Twój pokój po zmianach podoba mi się bardzo. oczywiście kredens i stolik ze szpuli MEGA!

    ps. w wolnej chwili zapraszam na moje candy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo prawdziwa kuchnia to jest to :-) Wierzę, że Twoi goście ją uwielbiają - zwłaszcza, jeśli ochrzcili ją po swojemu :-) Cieszę się, że moje zmiany Ci się podobają. Pozdrawiam ciepło :-)

      Usuń
  2. Wielbię Twój kredens. Miałam milion pytań i na 99% z nich odpowiedziałaś we wpisie o nim, z resztą też pięknym wpisie (otaczanie się pięknymi przedmiotami i swój własny kramik...któż o tym nie marzy? Ale przecież marzenia trzeba spełniać. Trzeba!!) Uwielbiam światło, więc metamorfoza robi na mnie wrażenie:D I na koniec odpowiedź na pytanie konkursowe;) Lubię spędzać czas w kuchni, ale mamy tam bardzo niewygodne krzesła, mało miejsca i płytki jak w masarni (ble!), więc szybko z niej uciekamy i zasiadamy w naszym pokoju dziennym, który jest prawie idealny:) Pozdrawiam i trwam w zachwycie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozwaliłaś mnie tymi płytkami jak w masarni :-) Skąd one się tam wzięły? :-) A niewygodne krzesła na pewno da się jakoś podrasować :-) Pokażesz kiedyś szersze kadry? :-) Kredens też wielbię i myślę o ubraniu go na nowo (bez obaw, nie pójdę za radą mojego brata i nie pomaluję go, bo on "odrapany jakiś".. chcę na nowo poustawiać szpargały :-) Ślę pozdrowienia! :-)

      Usuń
  3. Masz cudowny stolik, o którym marze do pokoju synka, ale wszystkie na górnej cześć mają ogromne śruby. Widze, ze Tobie udało się bardzo ładnie rozwiązać problem. Czy możesz podpowiedzieć co położyłaś na górze stolika.Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też zastanawialiśmy się, jak poradzić sobie z tymi paskudnymi śrubami.. próbowaliśmy wielu rozwiązań, po których ten stolik niskobudżetowy już nie jest ;-) początkowo zamówiliśmy szklany blat na wymiar, pan mąż przykleił go na silikonie, ale niestety blat pracował, do tego któryś z małych gości walnął w niego drewnianym młotkiem i poszło.. nie rozsypał się w drobny mak, bo silikon trzymał, ale poszło pęknięcie na całej długości. Po tej przygodzie zamówiliśmy blat nie u szklarza, a u stolarza - i ten spisuje się świetnie :-)

      Usuń
  4. wersja obecna jest genialna (w swojej "dziewiczości"). bardzo podobają mi się kolory, które Was tam otaczają i ten kredens, jak z bajki - mmm

    a u nas w mieszkaniu mocno cenimy sobie nasz salon (uwielbiam go za przytulność, wygodną kanapę i nastrój - tak po prostu), ale jest też jeszcze drugie miejsce, gdzie zazwyczaj też się gromadzimy - pokój komputerowy męża :) nie wiedzieć czemu - bo nie jest zbyt stylowy, ale jakoś tak miło tam nam) :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To mnie zaskoczyłaś - pokój komputerowy męża? Po Twoich cudownie romantycznych misiach i koronkach spodziewałam się czegoś innego ;-) Ciepły salon z przytulną kanapą.. potrafię to sobie wyobrazić :-) Dziewiczość pokoju jeszcze mnie męczy, za to kredens kocham niezmiennie :-)
      Pozdrawiam ciepło! :-)

      Usuń
  5. gościnny był fajny a jest jeszcze fajniejszy :D
    nasze życie rodzinne toczy się w pokoju dziennym... gdzie zawsze jest rozgardiasz:-))) jak maja przyjść goście to ogarniam ten bajzel... jak się nie zapowiedzą to w bajzlu z nami siedzą :D
    ja uważam że posiadanie dzieci małych zezwala nam na to że wszędzie można spotkać zabawki ;) :P
    pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż bardziej swojskiego niż goście w bajzlu w salonie? :-) Toż to prawdziwa przyjaźń, prawda? :-) Pozdrawiam :-)

      Usuń
  6. powiem ci ze mietowego na scianach to ja nie lubie. wole w dodatkach.. jednak u ciebie nawet to gra ;) u mnie w domu zycie toczy sie w living space które jest kuchnia , jadalnią i salonem jednoczesnie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Śledzę z zapałem Twoją domową scenerię - mogłabym przesiadywać w absolutnie każdym zakątku, który pokazałaś u siebie na blogu. Ostatnio żyję pod wrażeniem balkonu :-)
      Miętowy na ścianach mnie urzekł, jest dokładnie tak, jak chciałam. Jeszcze tylko trochę koloru.. :-) Pozdrawiam ciepło!

      Usuń
  7. Pokój wygląda pięknie:)) Jak dla mnie ogromnego uroku dodaje mu ta biała podłoga, piękne koronkowe firanki i ten żyrandol:)) Naprawdę super. U nas życie rodzinne też przeważnie toczy się w kuchni bo jest dosyć duża i przestronna, tylko dla mnie ciągle jakaś taka bez charakteru jest, nie mam na nią konkretnego pomysłu ale myślę, że powolutku i do tego dorosnę:) Pozdrawiam cieplutko Kasia:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczyma wyobraźni widzę Twoją kuchnię zalaną koronkami i szydełkowymi lalkami :-) Pokażesz kiedyś? :-) Dziękuję za miłe słowa i ściskam mocno! :-)

      Usuń
  8. Coz za niesamowita zmiana! Przepiekny kolor scian. I oczywiscie wpadl mi w oko stolik- szpula fantastyczny. Bialego kominka szczerze zazdroszcze ile bym dala aby posiedziec przy takim w dlugie jesienne wieczory.
    U mnie z racji ze mam salon polaczony z kuchnia wszyscy siedzia w tym miejscu. Choc najczesciej spotykamy sie ze znajomymi latem i wtedy imprezka zawsze jest w ogrodzie.
    usciski

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, szpula nie mogła Ci nie wpaść w oko :-) Stolik z niej uroczy, ale czasem bywa za mały.. myślę tu teraz, jak to obejść.. Kuchnio-salony to fajne rozwiązania, wszyscy i wszystko w jednym miejscu :-) Ja tak lubię. No a spotkania pod chmurką to już wyższy poziom.. :-)
      Pozdrawiam ciepło! :-)

      Usuń
  9. Od jakiegoś czasu miętowy jest moim ulubionym kolorem (nawet gumki do aparatu na zebach najczęsciej wybieram w tym kolorze;)W każdym razie kiedyś w kuchni lub salonie zagości na ścianach właśnie miętowy. Bardzo fajna zmiana, wnętrze twojego domku jest bardzo ciepłe i przytulne.

    OdpowiedzUsuń
  10. Pięknie z tym miętowym!!!

    OdpowiedzUsuń