18.06.2015

O miejscach z duszą


Przyznaję się bez bicia - jestem podglądaczem. Kiedy tylko mogę, zapuszczam żurawia i podpatruję, jak żyje się innym. Bez obaw, nikomu nie zaglądam w portfel czy do sypialni.. choć to drugie jest już mocno dyskusyjne ;-) Moje dziwactwo polega na podglądaniu wnętrz. Pielęgnowałam je podczas licznych w dzieciństwie przeprowadzek, później na studiach w Krakowie - podczas zmieniania adresów, szukania stancji czy udzielania korepetycji. Z czasem doszedł couchsurfing, który dosłownie umożliwił mi wchodzenie w czyjeś życie z butami, a na deser pojawił się home staging, dzięki któremu łażę po cudzych domach i pomagam je naprawiać.


Nie mam pewności, skąd mi się to wzięło. Z wczesnego dzieciństwa pamiętam baśnie Andersena i piękną ilustrację, na której dziewczynka z zapałkami zagląda przez okno do wnętrza bogatego domu, by choć trochę ogrzać się w bożonarodzeniowym cieple domowego ogniska. Pamiętam też zimowe spacery po zmroku, rozświetlone kuchennymi lampami cudzych domów lub niebieskim blaskiem telewizora. Bezkarnie zaglądałam w okna mieszkań na parterze i łapałam migawki z cudzego życia codziennego. 

Mając takie zamiłowania, po prostu nie mogłam powiedzieć "Nie" couchsurfingowi, który skupia ludzi gotowych do ugoszczenia u siebie nieznajomych, odstąpienia im kanapy lub sypialni, poświęcenia im swojego czasu, często przygotowania posiłku i okazania takiej gościnności, o jakiej nikomu się nie śniło. Wszystko za darmo, oparte na pięknej idei dzielenia się tym, co mamy. Uwielbiam! Korzystam i sama też goszczę.
I właśnie dzięki tej pięknej idei i gościnności naszego fińskiego gospodarza, mieliśmy okazję pomieszkać w cudownym miejscu na samym końcu świata. Wyobraźcie sobie, że to się działo naprawdę.. niewielka zielona wyspa, a na niej przytulna drewniana chatka w samym środku lasu. Zapach igliwia, donośny śpiew ptaków, gałązki trzeszczące pod stopami. Dookoła małe drewniane mostki, stare latarenki zawieszone na słupach i gałęziach, kilka kroków dalej gigantyczne tipi (!) - zabawka dla dorosłych chłopców, którzy niezależnie od wieku lubią chować się w lesie, pogadać, popić i pośpiewać. Już sama okolica sprawiała, że miałam ochotę uszczypnąć się w rękę i sprawdzić, czy to się dzieje naprawdę. Więc czy wyobrażacie sobie, co się działo, gdy weszłam do wnętrza chatki?
Tak, to była estetyczna ekstaza. Lecz jeśli ktoś spodziewa się tutaj dizajnerskich dodatków i przemyślanej kompozycji, może się srodze zawieść. Chatka fińskiego gospodarza to było jedno z najbardziej przytulnych miejsc, jakie w życiu widziałam. Pełna wdzięku i bibelotów, urządzona jakby od niechcenia, przy okazji. Meble i dodatki sprawiały wrażenie niewymuszonej, lekkiej, wręcz przypadkowej kompozycji. Tu piękna rzeźbiona ławka, tam jakiś staroć, stolik z Ikei, stary, byle jaki fotel i zabawki wnucząt. Bez nadęcia, bez zbędnej gadki. Po prostu wnętrze, które żyje i zaprasza w swoje progi. Powiem Wam, że bardzo chciałabym umieć tworzyć taki klimat, olewając wszystkie wnętrzarskie zasady, nie myśleć o schematach kolorystycznych i całym tym feng shui. Nie wiem, jak teraz kształci się architektów, ale patrząc na to, co  wychodzi spod ich rąk,często odnoszę wrażenie, że uczy się ich tworzenia przestrzeni zimnych, dizajnerskich, których główną rolą jest ładna prezentacja w portfolio. Słyszałam też od znajomych z branży, że tworzenie przytulnego wnętrza to dla architekta obciach. Czy naprawdę tak jest, to nie wiem, ale jestem przekonana, że nikomu by nie zaszkodziło, gdyby obowiązkowym projektem na studiach było stworzenie właśnie takiej chatki. Bo moim zdaniem to dopiero jest sztuka, stworzyć coś ze zbieraniny różnych, teoretycznie nie pasujących do siebie przedmiotów i mało szlachetnych materiałów. I zrobić to w taki sposób, by już nikt nie chciał opuścić tego wnętrza. Ci, którzy posiedli tę umiejętność, są jak ten typ kobiet, które niezależnie od tego, co na siebie włożą, nawet jeśli będą to zwykłe dżinsy i t-shirt, wyglądają nieziemsko. To ta lekkość i puszczanie do nas oka, to mały ptaszek z origami przypięty do morskiego pejzażu, to kosz na drewno przewiązany starym skórzanym paskiem.. Proszę spojrzeć! :-)



















A na deser dodam jeszcze kilka kadrów z domu Muminków. Czy Wy też zastanawiacie się teraz, dlaczego nie buduje się okrągłych domów? Przecież Muminkowa rezydencja jest piękna i przestronna.. kto wie, może kiedyś? :-)) 






24 komentarze:

  1. Fajnie, że zaprosiłaś nas do tej chatki w lesie. Rzeczywiście jest niesamowita. Podoba mi się, że wszytko wydaje się tam takie naturalne. Piec kaflowy cudny i ten kosz na drwa, i pianino, i ławeczka. A to, co na zewnątrz jeszcze bardziej.
    Do Muminków to ja się wprowadzam po prostu. Miłego dnia:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudowne zdjęcia i fantastyczna przygoda...a jednak, mimo wszystko, nie potrafię się przekonać do idei coachsurfingu.To z pewnością defekt mojego charakteru nie pozwala mi uwierzyć, że są na świecie bezinteresowni gospodarze i że ja też mogłabym z pełnym zaufaniem wpuścić do swojego lokalu nieznajomych. A jednak gdzieś głęboko we mnie czai się marzenie o prowadzeniu agroturystyki i goszczeniu letników;) Sama siebie nie rozumiem:) Dziękuję za te 2 piękne opowieści z krainy Muminków, czuję się, jakbym sama tam była! Pozdrowienia ślę i czekam na więcej takich historii:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cała przyjemność po mojej stronie :-)
      Jestem żywym dowodem na to, że tacy ludzie są na świecie :-)) I nie widzę żadnej sprzeczności w tym, że marzy Ci się agroturystyka i goszczenie letników.. klasyczna gościna za pieniądze wydaje się być po prostu bardziej normalna i pewnie łatwiej ją sobie wytłumaczyć i ogarnąć rozumem. Trzymam kciuki za to marzenie! :-) Uściski :-)

      Usuń
  3. No ten fragment o zimowych spacerach po zmroku, to jakbym o sobie czytała! Pełnia szczęścia była wtedy, gdy było widać i czuć jeszcze dym unoszący się z komina. Chodziłam wtedy na mrozie myśląc sobie, jak ciepło i przytulnie jest teraz tym ludziom w domach ;)))
    Podziwiam Wasz sposób podróżowania, otwartość na ludzi i pomysłowość!
    A z domu Muminków zapewne bym szybko nie wyszła. Czy to jest tak, jak u nas w chatkach-muzeach, że wszystko jest poodgradzane linkami, za które nie można wejść, a jedynie popatrzeć z daleka? Czy też bezkarnie można się szwędać po kątach i wszystkiego dotykać?
    I czy na tym kominku z ostatniego zdjęcia płonie prawdziwy ogień? Jeśli tak, to chyba wcale bym się stamtąd nie ruszyła :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No proszę :-))) Tak mi się wydawało, że musi być nas więcej. Ale ta historia z dymem, no no... to wyższy poziom wtajemniczenia ;-) Muminki w pełni europejskie, wszystkiego możesz dotknąć i powąchać :-) Ogień w kominku sztuczny, ale przyznam, że na początku dałam się nabrać. Udanego tygodnia! :-)

      Usuń
  4. Niesamowite miejsce!!!! Uwielbiam taką sielskość:)

    OdpowiedzUsuń
  5. oo, a ja się zastanawiałam, czy dużo osób tak ma, jak ja - też uwielbiam zaglądać ludziom przez okna - wieczorami, gdy świecą u nich lampy, żyrandole, itp. - z tej ciekawości właśnie, o której piszesz - "jak inni mieszkają" i mam tak od zawsze chyba.

    Mieszkaliście w bardzo klimatycznym domu. U moich rodziców na działce (na wsi) stoi drewniany domek i ten klimat przytulności łatwiej w nim zachować. Współczesne aranżacje są właśnie zbyt zimne/surowe, czasami zbyt minimalistyczne, a wystarczy szczegół, i jeszcze jeden i już jest przytulniej, cieplej. Jest chyba taki styl eklektyczny, który teoretycznie ma "ładnie" łączyć różne style i mody - nie jestem do niego do końca przekonana, ale obserwuję - podglądam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak widać, okazuje się, że podglądaczy jest tutaj więcej :-) Co za ulga, prawda? :-) Zazdroszczę drewnianego domku na wsi - domyślam się, że dużo łatwiej zachować w nim sielskość, niż w naszych mieszkaniach w blokach, czy nawet w starych kamienicach. A styl eklektyczny silnie do mnie przemawia, pozwala uniknąć sztampy i jednocześnie daje przyzwolenia na połączenia, które normalnym ludziom nie przychodzą do głowy ;-)

      Usuń
  6. Skąd ja to znam... Przypadłość podglądania nie jest mi obca ;) I ja zaglądam ludziom w okna - zarówno w te domowe jak i blokowe ( tak wysoko jak tylko sięga moje oko ;)). Fińska chatka jest cudowna: urządzona z lekkością i swobodą. Ale osobiście wolałabym zamieszkać w domku Muminków :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hihi :-) Witaj w klubie! :-) Ja sama nie wiem, czyje progi wolałabym bardziej.. zarówno fińska chatka, jak i Muminki, powalają z nóg :-)) Uściski!

      Usuń
  7. Jak ja lubię tu zaglądać, gęba się cieszy jak Ty opowiadasz i pokazujesz co widziałaś, gdzie byłaś, świetnie się to czyta. Zachęcasz do spróbowania, bo można nie być milionerem i sporo niesamowitych miejsc zobaczyć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cała przyjemność po mojej stronie! :-)))

      Usuń
  8. Bardzo klimatycznie:) pianino, ławeczka, piec, kosz...i wiele innych przedmiotów tworzą miłą atmosferę. A w domu muminków chętnie bym pomieszkała:) cudowne miejsca...

    OdpowiedzUsuń
  9. Piec i okolice, witrażyk, łaźnia, ach, ach, ślicznie!

    OdpowiedzUsuń
  10. Najchętniej usadowiłabym się w tym mięciutkim fotelu na werandzie, w jednej ręce książka, drugiej kubek gorącej herbaty...Rozmarzyłam się;)
    Pozdrawiamy z wietrznego Darłówka!
    Martyna z chłopakami
    PS. Siedzę właśnie przy cappucino i z gazetą w ręku, za oknem widok na morze...też nieźle :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ahoj Marynarzu! :-))) potrafię sobie całkiem dobrze wyobrazić, jak mościsz się w tym fotelu ;-) Mam nadzieję, że aura zachowuje się przyzwoicie i zapewnia Wam wystarczającą ilość ciepłych promieni słonecznych :-)) Wypoczywajcie! Uściski :-))

      Usuń
  11. Aga, czy ten abażur nie natchnął Cię do kolejnych przeróbek Waszego sypialnianego (ex-wstążkowego) ? Czy on już całkiem zniknął, a ja przegapiłam ? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej Karola :-) Żyrandol, o którym myślisz, to już przeszłość.. poszedł na służbę, zastępuje go niskobudżetowy klasyk z ikei, a ja wciąż czekam na wenę. Ale fińska ślicznotka zawróciła mi w głowie... ;-) Pozdrawiam!

      Usuń
  12. Świetna przygoda, cieszę się, że fajnie i miło spędziliście czas w tak klimatycznym miejscu. Ja osobiście nie wiem czy bym się zdecydowała na coś takiego (może dlatego, że mój kolega często korzysta z tego typu rozwiązań, zwiedził kawał świata, ale czasem trafiał na niezbyt miłe towarzystwo...ale i tak się nie zraża i jeździ dalej;-))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmm.. może to zależy od tego, jakiego profilu gospodarzy szukasz? Potrafię sobie wyobrazić, że w CS działa również grupa młodych, głośnych ludzi nastawionych na różnego rodzaju przygody, nie mieszczące się w moich ramach. My wybieramy głównie pary, rodziny z dziećmi lub osoby samotne 50+. Mało komfortową przygodę mieliśmy tylko raz, gdy otrzymaliśmy w Stanach zaproszenie od młodego Polaka - był przesympatyczny, ale w jego mieszkaniu panował niemiłosierny bajzel. Skróciliśmy nasz pobyt u niego, bo nie byłam w stanie skorzystać z łazienki... Reszta doświadczeń super, więc mimo wszystko zachęcam :-))

      Usuń
  13. Cudowne miejsce:) Ale was poniosło! Warto było, bo domek jak z takich miłych wspomnień, który każdy ma gdzieś zapamiętane i chce by wróciły. Mały, ciepły, rodzinny... Faktycznie tego brakuje obecnym projektantom. Ściskam mocno:))

    OdpowiedzUsuń
  14. Uwielbiam takie miejsca z duszą....:) Prawdę mówiąc, jestem staroświecka, za nic w świecie nie wyobrażam sobie, żeby mój dom urządzał architekt albo projektant... Dom dla mnie to bardzo intymne "moje" miejsce, urządzane latami...Takie miejsce, które pokazuje mój charakter, moje miłości i moje historie...Tylko taki dom naprawdę może mieć duszę...:)
    Oglądając czasem mieszkania w gazetach wnętrzarskich mam wrażenie, ze to są tylko pokoje hotelowe, które kompletnie nic nie mówią o człowieku, który w nich mieszka. To stanowczo nie dla mnie, nawet jeśli nie mieszczę się w trendach. :)
    Pozdrawiam cieplutko. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja też sobie nie wyobrażam, by Twój dom urządzał jakiś architekt czy inny artysta :-) Masz tyle pomysłów i talent w rękach, że nieprzyzwoitością i ogromnym marnotrawstwem byłoby tego nie wykorzystać. I też uważam, że dom trzeba urządzać powoli, stworzony raz dwa z jednej długiej listy zakupów, zawsze będzie tęsknił za tym czymś.
      Ściskam mocno :-)

      Usuń
  15. Chcę! Chcę zamieszkać w domu Muminków... z Muminkami!

    OdpowiedzUsuń