28.09.2013

Weekendowo


Moment przeistoczenia się mojej małej córeczki w pełnoprawnego przedszkolaka zupełnie mnie zaskoczył. O ile emocjonalnie dobrze sobie z tym radzę, o tyle organizacja nieco mnie przerasta i ciągle jestem na etapie kompletowania wyprawki oraz odnajdowania się w systemie. Oczywiście zagapiłam się również w kwestii przedszkolnego worka, dlatego zanim Ania stała się właścicielką tego wymarzonego, musiałam zastosować rozwiązanie zastępcze.




Torba powstała z obrusa, który dawno temu upolowałam w lumpeksie. Początkowo miała być torbą na zakupy, ale do niedawna spacerowała z Anią do przedszkola. Kwestia worka z prawdziwego zdarzenia nie dawała mi spokoju, więc zaczęłam szukać inspiracji. W ten sposób trafiłam do Limpopo i zakochałam się w jej pracach. Spodobały mi się tak bardzo, że postanowiłam już nic nie szyć, tylko złożyć zamówienie u niej. Paczuszka dotarła kilka dni temu i mówię wam, że odtąd moja córa maszeruje żwawo do przedszkola, unosząc się kilka centymetrów nad ziemią. Jest dumna jak paw i dzielnie dźwiga swoje bambosze.




Przy okazji zamówiłam też worek dla pewnej uroczej dziewczynki z Krakowa :-)


Ja tu piszę o przedszkolu, a tymczasem zaczął się już weekend. I choć muszę z przykrością przyznać, że w zwykłe dni szklana rzeczywistość mnie przytłacza, to w weekendy jestem prawdziwie szczęśliwym człowiekiem. Ten weekend zapowiada się wyjątkowo. Jutro (a właściwie już dziś) świętujemy urodziny mojego męża, które tak naprawdę miały miejsce kilka dni temu.. Tort chłodzi się w lodówce i każe mi się zastanawiać, czy i tym razem się uda. Jestem dobrej myśli! Pozostałą część weekendu chcemy przeżyć w wolnym tempie - ostatnio rzadko się to zdarza, więc tym bardziej mnie cieszy. Chciałabym się zmierzyć z włóczką oraz uszyć ze swetra poduszkę (Agata, jeszcze raz dziękuję za dary :-)). Trzymajcie proszę kciuki :-)





I na koniec mała migawka. Przyniosłam z ogrodu hortensje. Uwielbiam je, mimo że ich uroda bywa nieoczywista. Niektóre kwiaty wyblakły, inne uzyskały intensywny kolor bakłażana, a wszystkie są poprzetykane uschniętymi płatkami i mimo to wyglądają pięknie. Wraz z hortensjami przyniosłam do domu biedronkę :-) Miłego weekendu! 







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz